Jakość wosku pszczelego jest w ostatnich latach jednym z najważniejszych tematów wśród pszczelarzy, zwłaszcza jeśli chodzi o węzy używane w ulach. Częste skargi na źle zbudowane węzy, które ulegają zniszczeniu pod ciężarem lub do których matki nie chcą czerwić, skłoniły do wielu badań laboratoryjnych. Często wykazują one obecność parafiny, stearyny oraz innych substytutów w wosku. Powodem fałszowania jest duża różnica cenowa między prawdziwym woskiem (skup ok. 180–210 CZK/kg), a jego zamiennikami, takimi jak parafina (ok. 50 CZK/kg). Kolejnym problemem jest niedobór wosku na rynku, będący wynikiem m.in. działalności barciaka większego, który każdego roku niszczy 10-20% plastrów pszczelich.
„W marcu za piecem siedź” – mówi znane czeskie przysłowie. Pszczelarze jednak powinni opuścić ciepłe domy i rozpocząć intensywne przygotowania do nadchodzącego sezonu pszczelarskiego. Warto uporządkować ogród oraz teren wokół pasieki, po pierwszym oblocie dokładnie sprawdzić ule i posadzić nowe rośliny, które wzbogacą dietę pyłkową pszczół. Nawet drobna pomoc ma znaczenie. Pod koniec miesiąca zaczynamy przygotowania do Świąt Wielkanocnych – to ostatni większy moment na sprzedaż miodu przed pełną intensywnością prac przy ulach. Wielu pszczelarzy już nie może się doczekać. „Szczęśliwy, kto wieczorem, leżąc z psem w trawie blisko pasieki, słyszy śpiew pszczół łączący się z cykaniem świerszczy...” – Abbé Émile Warré
Wielu doświadczonych pszczelarzy, zarówno w Czechach, jak i za granicą, podkreśla znaczenie dużej uwagi podczas przetwarzania własnego wosku na węzę. Najbezpieczniejszą metodą bywa więc często własnoręczna produkcja. Nasza dewiza: Wosk to złoto pszczelarza i należy je traktować z wyjątkową troską. Produkcja wymaga zmierzenia się z licznymi wyzwaniami i własna produkcja węzy nie jest tu wyjątkiem. Każdy, kto decyduje się na wytwarzanie węzy, musi stawić czoła pojawiającym się trudnościom. Chciałbym podzielić się naszymi doświadczeniami — od pierwszych przygotowań, przez sam proces, aż po wprowadzane poprawki. Nasza relacja może przydać się tym, którzy już rozważają samodzielną produkcję lub zainspiruje do tego innych. Tematem żywo interesowaliśmy się od dawna. Pszczelarz może umówić się z producentem na konkretny termin tak, by mieć pewność, że węza zostanie wykonana tylko z jego własnego wosku bez domieszek.
Pszczelarstwo w ulach leżakowych zapewnia nie tylko lepszą kontrolę nad rodziną pszczelą i mniejsze obciążenie fizyczne, ale również optymalne wykorzystanie energii pszczół. Ten sposób prowadzenia pasieki zyskuje coraz większe grono zwolenników. Zazwyczaj zimujemy około 60 rodzin pszczelich w leżakach, a w sezonie liczba ta rośnie nawet do 100. Wspólnie z żoną koncentrujemy się na pszczelarstwie w leżakach, apidomkach i apiterapii, chętnie dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi pszczelarzami. Naszą misją jest powrót do korzeni pszczelarstwa z poszanowaniem naturalnego cyklu życia pszczół, który jest o miliony lat starszy od historii człowieka.
Wiosenne pobudzanie rodzin pszczelich jest istotną strategią w pszczelarstwie, zwłaszcza na obszarach obfitujących w wczesne pożytki kwiatowe. Pszczelarze stosujący tę metodę umiejętnie mogą łatwo zwiększyć zbiory miodu nawet o dziesiątki kilogramów. Technika ta, sprawdzona przez pokolenia pszczelarzy, jest zarówno efektywna, jak i ekonomicznie opłacalna. Rodziny pszczele reagują w naturalny sposób na wydłużający się dzień i wzrost temperatury po okresie przesilenia zimowego. Matka pszczela rozpoczyna intensywniejsze czerwienie, przygotowując rodzinę do nadchodzącego sezonu.
Luty to najkrótszy miesiąc w roku, znany ze swego humorzastego charakteru. W cieplejsze dni potrafi kusić rośliny do wczesnego kwitnienia, by następnie nocnymi przymrozkami uszkodzić przebudzone pąki i kwiaty. Słynny czeski pisarz Karel Čapek pięknie ujął to w swojej książce "Rok ogrodnika", opisując dwoistość lutowego oblicza. Raz pozwala cieszyć się obfitym śniegiem na stokach górskich, innym zaś razem przypomina nam o przygotowaniach ogrodu i pasieki na nadchodzącą wiosnę. Jest to okres, gdy nasze myśli zaczynają krążyć wokół nadchodzącego sezonu pszczelarskiego i ogrodniczego. Zima jeszcze trwa, lecz już niedługo będziemy mogli cieszyć się świeżymi zapachami i tętniącym życiem ogrodu. To idealny czas na odpoczynek, zebranie energii oraz na praktyczne zaplanowanie nadchodzących działań.
W niedawnym amerykańskim badaniu porównano skuteczność zapylania dziko rosnących roślin przez lokalne gatunki owadów-zapylaczy i sprowadzone pszczoły miodne. Na liście najlepiej zapylających owadów pszczoła miodna nie zajęła czołowych pozycji. Aż 85% gatunków roślin kwitnących uzależnionych jest od zapylania przez zwierzęta. Pszczoła miodna, rozprzestrzeniona przez człowieka na wszystkie kontynenty prócz Antarktydy, odpowiada jednak jedynie za 13% zapyleń dzikiej flory.
Powiedzenie „każdy czeski pszczelarz to wynalazca” jest dobrze znane i niezwykle prawdziwe. Każdy pszczelarz nieustannie poszukuje rozwiązań, które ułatwią mu zarządzanie pasieką, co prowadzi do licznych innowacji w metodach i narzędziach pszczelarskich. Jednym z takich rozwiązań są właśnie ulepszone ramki z ukośnie ściętymi beleczkami bocznymi. Podczas corocznego umieszczania w ulu ramek z węzą, które później są zabudowywane przez pszczoły, jednym z największych problemów okazuje się kruchość plastrów dziewiczych.




























































































































































